środa, 28 października 2009

Zdziwienie pijanego mistrza

Jakiś czas temu, tzn. parę lat temu ;P
Jak jeszcze chodziłem do liceum wracałem autobusem.

Jak to od czasu do czasu bywa do autobusy wpadają "kanary"
No i właśnie tak też się stało owego dnia. Kanar w pocie czoła sprawdzał wszystkim bilety w przepełnionym autobusie.

Nagle podchodzi do jednego faceta w stanie pomiędzy jawą a medytacją.
Kanar prosi o bilet do sprawdzenia. A tamta osoba bezczelnie odpowiada, że nie ma.
Zdziwienie kanara sięgało poza granice jadącego autobusu. Już chciał wypisać "mandat"
gdy biedny człowiek, zaczął go błagać.

* "proszzzęęę paanaaa, ugggadajmy szię jakoś, ja tu zz żoną i zzz dzieczkiem u doktórra byłem, i na leki mussiałemm wydać, darrruj pan."
* na co kanar rzekł "a gdzie ma pan to dziecko?"
Wszyscy się rozejrzeli, i widzieli tylko (lekko) wstawioną panią obok niego.

Na co odpowiedział pijak
* "OUuuu, uo kurde" nie było dziecka.
Zdziwiony zaczął się rozglądać ale nie znalazł.

Na koniec kanar chcąc wyrzucić (kuluralnie) pana. Złapał go za szmaty i kazał zatrzymać autobus, po czym lekko pchnął pijaczka a on sam sturlał się z autobusu. Jego kobieta jakoś choć lekko się poobijała po drodze ale sama wyszła.

Gdy ruszaliśmy słychać było za autobusem wiązankę, która w Big Brotherze brzmiała by tak.

"Ty piiiii piiii piii, ja cie piiii piiii" itd.

Morał: nie pij bo dziecko zgubisz (a mówili że po pijaku można zyskać dziecko ;P)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz