środa, 30 grudnia 2009

Podajcie mu kontrast

Podajcie mu kontrast!!!

Kim jestem? Człowiekiem, tego jestem pewien. Równie pewien jestem, że część osób źle mnie ocenia bądź oceniało. Dlaczego tak uważam? Może dlatego, że sam do końca nie jestem pewien jaki jestem. Poszukuję…
Niektórzy twierdzą, że życie nie jest czarnobiałe, mówią, że jest kolorowe. Zgadzam się z nimi. Czarny i biały przecież też są kolorami :P Do czego zmierzam? Otóż zdarza się, że często popadam z jeden skrajności w drugą. W jednej chwili jestem optymistą, w drugiej pesymistą; dla jednych jestem w miarę mądry, dla innych jestem kretynem; czasami jestem cierpliwy - czasami nie; niektórym jestem w stanie wybaczyć bardzo wiele, innym nie potrafię zapomnieć jednego, wypowiedzianego w złości słowa. Dlaczego? To nie ma najmniejszego znaczenia.
Załóżmy, że ktoś zna mnie od urodzenia. Od pierwszego dnia przebywa ze mną, rozmawia. Zna mnie na wylot. Doskonale wie, jakbym zachował się w określonej sytuacji. Spójrzmy na to z drugiej strony - skoro ten "Ktoś" jest w stanie przewidzieć decyzję/zachowanie to czy rzeczywiście mamy tak do końca wolną wolę? Niezależnie jaką decyzję podejmiemy w życiu, po głębokim i szczerym namyśle, znając samych siebie stwierdzamy, że innej decyzji byśmy nie podjęli. Nawet gdybyśmy wiedzieli, że powinniśmy. Czy jest więc wolna wola, skoro to, jakie podejmiemy decyzje jest z góry wiadome? Nie mogę pomóc w odpowiedzi na to pytanie. Nie istnieję, jak zwykł powiadać człowiek który jest inspiracją tego wpisu a zarazem to jego cytować będę w dalszej części. Człowiek ten ma dość "mokrą" ksywkę, której ujawniać nie będę {czołem Jezior!) :p

Patrząc z dystansu na dzień wczorajszy

Czarny humor mnie bawi. Lubię płaskie dowcipy, dowcipy rasistowskie, seksistowskie, o podłożu religijnym. Lubię zarówno te smaczne jak i te niesmaczne. Do czego zmierzam? Do tego, że często ludzie nie mają dystansu do życia, do siebie i do innych. Mnie osobiście nie urazi gdy ktoś zadrwi/zażartuje z mojej przynależności religijne czy z moich przekonań. Jeśli to żart - fajnie, jeśli nie - who cares, krzywdy mi to nie zrobi. W tym miejscu chciałbym zaapelować do płci pięknej o większy dystans :)
Yesterday… jak zwykł śpiewać Jee yhm... Inspirator (w dalszej części IP). Właśnie… śpiewać… gdy usłyszałem piosenkę beatlesów pod tym tytułem, przypomniałem sobie, że muzyka nieźle działa na pamięć. Otóż gdy usłyszałem oryginalne wykonanie tego wielkiego zespołu co mi się przypomniało? Otóż to codzienne, jakże normalne z pozoru Yesterday. Od śpiewu IP może nie dostaje się dreszczy rozkoszy jak po występiu chóru Santiago (to nie drwina, pozdrawiam i gratuluję) ale jednak Wczoraj będzie podlinkowane pod IP, sorry Gregory, już tego nie zmienisz.

Powstrzymajcie to

Jaka jest reakcja czytającego IP te słowa? Za pewne kwituje je myślami "a co to to" hah i tu cię mam… Padłem ofiarą tego wirusa. Mówię to prawdopodobnie częściej niż pomysłodawca, zaraziłem tym rodziców i pracuję teraz nad bratem. Nic nie wskazuje na to, żeby tekst ten miał mi się znudzić. Z mojej strony mogę poradzić, że gdy nie możecie sobie z czymś poradzić bądź macie głęboko w "sercu" co ktoś do was mówi, powiedzcie sakramentalne już niemal "a co to to", będzie lżej a na pewno weselej.

Jakby powiedział IP, "raz - nie zawsze" moje wpisy są tak długie, jak bym powiedział ja "a co to to, że jest 4:21, 30 grudnia skoro zasnąć nie mogę to sobie popiszę. W końcu raz - nie zawsze" więc pora już kończyć. Do czego jednak zmierzam? To, z jakimi ludźmi przeżywamy życie i jak to robimy, wywiera ogromny wpływ na nas, stajemy się mniej przewidywalni dla pozostałych. Może jednak jest coś takiego jak wolna wola? Może… Pamiętaj, żeby zawsze zostawić w życiu furtkę dla tej innej możliwości, zamiast znowu polerować swoje ferrari, pojedź autobusem. To tylko 25 przystanków i 30 minut spóźnienia.

W tym momencie obudzić kogoś muszę strzałką, wezmę kogoś losowego z listy, i tak mi nic nie zrobi…
Bo i co może… I tak mam raka

Więc the winner is…

A nie nie, to jeszcze nie koniec. Wracając do dystansu do siebie i humoru, najbardziej rozwalającym "wyzwiskiem" w moim kierunku było "rozjebusie" :D do tej pory śmieję się gdy to słyszę :P może dlatego że to jakbym usłyszał "autobusie" :P

Już 4:30… Czas szybko leci. Aż tak szybko, że moją nauczycielkę, starszą ode mnie o +/- 20 lat można śmiało określić jako "starą jak węgiel"

Dobra, teraz już poważnie pora kończyć, żeby "napaść konia" chociaż lekarz kazał "dać spokój zwierzęciu" ale "co to to" słuchać nie będę bo i tak mam raka.
a tak BTW to IP pcha się w gips, że przez niego tak długo siedzę :P

czwartek, 24 grudnia 2009

Czas Świąt

Święta dla każdego chyba to wspaniały okres i każdy chce spędzić cały ich czas jak najprzyjemniej.
A skoro o czasie mowa to warto wspomnieć prawdę „Czas to pieniądz” dlatego chciałem się właśnie przyjrzeć pod tym względem właśnie Świętom.
To że co roku sponsorem Świąt jest Coca cola chyba każdy wie, ale co by się stało jakby zmienił się sponsor ? Wiadomo zmiana logo i takich tam.
Słyszałem, że w tym roku testowo sponsorem Świąt ma być nasza-klasa.pl, dlatego Mikołaj będzie ubrany na niebiesko/zielono a na choince będziemy wieszać gąbki.
Później zacząłem się zastanawiać a jak Orange będzie sponsorem ? Pomarańczowy Mikołaj (hehe) i w tym momencie pomyślałem o Play. Przecież jak im ta plastelina się wymiesza to różowy wyjdzie. Kurde Mikołaj ubrany na różowo i z damską torebką zamiast worka ? Takiego do domu nie wpuściłbym choć przypomina bajkową postać . Nawet nie chce wiedzieć jakie prezenty by przyniósł.
Jeszcze w miarę normalnie by wyglądały Święta wg. MC Donald’s. Normalnie ubrany Mikołaj tylko, że przy dawaniu prezentów denerwuje to pytanie „A może frytki do tego ?”
Aż mi się odechciało myśleć o innych sponsorach gdy trafiłem na reklamę TP i sobie pomyślałem zamiast Świąt kartka „Christmas sold to France” (w tym są dobrzy) bezczelnie nawet nie po Polsku ale lepsze to niż „Noël est vendu à la France”
A pod tą kartką kolejne z tłumaczeniami na prawie wszystkie języki świata prócz polskiego.

Tak więc kupujcie Coca Colę bo szkoda świąt.

poniedziałek, 21 grudnia 2009

W Pociągu

Chyba już każdy nie raz jechał gdzieś pociągiem i wie jakie emocje temu mogą towarzyszyć a jak nie to trudno ;P
Ostatnio jak jechałem pociągiem byłem świadkiem dość ciekawego choć normalnego zjawiska;
Mianowicie
Chyba dwa siedzenia przede mną siedział bardzo cicho jakiś chłopak, po paru stacjach usiedli koło niego kibice pewnego polskiego klubu piłkarskiego, nie powiem jakiego (powiem tylko, że jechali do Poznania, byli mocno pijani i krzyczeli „Lech!!!” ).
Nawiązała się rozmowa (Jak to w pociągu)
Kibic: Jedziesz do Poznania ?
Chłopak: Tak
K: Jesteś z Poznania ?
C: Tak
K: Lubisz Rycha ?
C: No trochę
K: Aha. A jedziesz do Poznania ?
C: Tak
K: A ty tam mieszkasz ?
C: Tak
K: A Rycha lubisz ?
C: No nawet*
K: … Aha … A to teraz do Poznania jedziesz ?

…….

Gadali tak sobie dość długo
Jedyne co usłyszałem to, że chłopak coraz bardziej lubił Rycha hehe.
„Pociąg jedności”.
Wszystko fajnie tamci kręcą swoją rozmowę, chłopak uwielbia Rycha
I nagle SZOK kibic zadaje nowe pytanie; normalnie byłem tak zaskoczony jakbym zobaczył neandertalczyka wiążącego buty.
Pytanie brzmiało:
K: A piłkę lubisz ?
C: nie interesuje mnie
I tu nagle taka cisza w pociągu każdy czeka co mu kibic zrobi i..
K: To teraz do Poznania jedziesz ?
I znowu to samo tyle, że dodał pytanie o piłkę. Tym razem chłopak zrozumiał o co chodzi i powiedział, że nawet lubi*.
*Pociąg zbliża do siebie ludzi i nikt nie zaprzeczy.
Ciekawe tylko czemu po dojechaniu do Poznania chłopak wybiegł z pociągu tak szybko i bez pożegnania się z ziomkami ?

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Pudzian vs Najman

Konfrontacje sztuk walki dotąd bardzo mało popularny sport w Polsce, i nie ma co się dziwić. Chyba większość z was widziało lub chociaż słyszało o walce Pudzianowskiego z Najmanem. Wyobraźcie sobie, że niektórzy kupili specjalnie na tą walkę bilety po czym czekali 3 godziny, żeby obejrzeć "walkę wieczoru".
Ja oglądałem ją w telewizji. Ogólnie potyczki bardzo spektakularne, choć czym tu się zachwycać, po pierwszym lepszym meczu w Polsce można zobaczyć coś takiego i to razy kilkuset osób.

Ale wróćmy do bitwy, potyczki (sam nie wiem jak to nazwać). Wyobraźcie sobie te emocje człowiek czeka i czeka i jest starcie na które wszyscy czekają. Gong (Spojrzenie sobie w oczy przeciwników, to zajęło połowę walki) I ruszyli... I koniec.

Pomyślałem sobie "Co jest ku...?"
Powtórkę plizz bo mrugnąłem okiem i połowy walki nie zauważyłem. Żałuje, że nie puścili w zwolnionym tempie bo już jedna reklama trwa dłużej. No ale coś tam puścili i patrze.

Co kopniak to Najman w innym narożniku, aż się biedny przewrócił (A może chciał się pomodlić, żeby go Pudzian wyżej nie trafił, bo jego przyszłość jako ojca i niski głos by szlag trafił na wieki wieków AMEN)
No ale stało się biedak leży a duży chce go w mate wkomponować.
I wtedy miałem dylemat czy sędzia ma przerwać walkę ?
TAK: bo mu po cholerę na macie nowy dywan
NIE: jeszcze gong nie ucichł po uderzeniu

Sędzia zdecydował, że przerwie i złapie Mariusza za rękę (Zła decyzja), przez co podczas zamachu wpadł do narożnika.

Udało się Pudzian się zatrzymał i po walce wyobraźcie sobie miny tych którzy wydali kupę kasy na bilet a tu dostali 44 sec. rzezi.

Nie wiem jak wy ale ja czekam na nową walkę Pudzianowskiego najlepiej z Gołotą (chyba lubi być bity). Jestem ciekawy czy zdążyłby uciec z ringu przed pierwszym ciosem naszego Strongmana.

środa, 9 grudnia 2009

Oddam mocz, tanio :)


Budynki… Jedne większe, drugie mniejsze, przestronne i wygodne lub ciasne… Nie ma to znaczenia. Chciałbym zwrócić uwagę na absurdy, które widujemy każdego dnia.
Najbardziej dobijający mnie osobiście przykład absurdu często występuje (w Polsce) w WC w budynkach publicznych. Może ktoś mi powiedzieć, dlaczego prawie zawsze pisuary ustawione są przy oknie i dodatkowo w ten sposób, że wchodząc chcąc czy nie chcąc widzimy innych "załatwiających potrzeby"?
Jeśli chodzi o ustawienie przy oknach… W moim byłym LO okna z łazienek wychodziły na dziedziniec… Jeśli chodzi o wyższe piętra, wszystko jest ok. ale parter to moim zdaniem lekkie przegięcie ;)
Inne absurdy? Jest ich mnóstwo… schody do "nikąd", zamurowane okna, drzwi, zagrodzone podjazdy, rampy lub okna wychodzące na… mur… O tym jednak już innym razem :)