Kolega kiedyś zapytał mnie, co sprawia mi przyjemność. Fakt, pytanie sformułowane dość przewrotnie. W pierwszej chwili oczywiście nie wiedziałem co odpowiedzieć jednak w następnej już nasunął mi się pewien "fakt autentyczny". Wiadomo przecież, co każdemu sprawia największą przyjemność...
Jednak chciałbym się dzisiaj skoncentrować na małych przyjemnościach. Taką na przykład ostatnio jest dla mnie obserwowanie wręcz porozrzucanych wszędzie tabliczek z nakazami bądź zakazami. Człowiek nawet nie jest świadomy ile mądrości i wskazówek życiowych go otacza...
Ostatnio na przykład korzystałem z usług PKS Włocławek, w której to przedsiębiorstwa autobusie nad głową kierowcy wisiała tabliczka z radosnym napisem: "Bądź kulturalny". Czy naprawdę potrzebujemy tak banalnych wskazówek? Czy bez nich bylibyśmy chamscy? I ostatecznie - czy one cokolwiek zmieniają?
Drugi przypadek to ta tabliczka:
Nie mam pojęcia co on wnosi? Chce nas nauczyć kolorów? Wątpliwe... Ani to co jest pod nim nie jest zielone ani i komunikat bardziej zdaje się być niebieski. Chociaż podobno mężczyźni na kolorach się nie znają :P
Ostatni przykład: dumny napis nad wejściem do pewnej uczelni: "Panstwowa Wyzsza Szkoła Zawodowa"... Szkoła, ok? Ale dlaczego Wyzsza a nie Wyższa? Żeby trudniej było przeczytać czy to Easter Egg taki? :P